To see this page you need Flash Player version 7 (or higher) installed.
Click here to download the latest version of Flash Player.
Click here if you're sure you have the correct version of Flash Player installed.

Home arrow Psychologia arrow Książki arrow Rozmowy o książkach arrow Dlaczego Pan Kuleczka nie ma żony?

Mus News

ONA & PIENIĄDZE

Ona & Pieniądze Nowość w Musie! ONA & PIENIĄDZE - podstrona tworzona we współpracy z ekspertami z firmy Private Wealth Consulting. Chcesz zadać pytanie doradcy finansowemu? Pragniesz dowiedzieć się dlaczego kobiety są w...
Czytaj całość

ELEGANCJA I WOLNOŚĆ
PLAN URODY
POCAŁUJ MNIE
DOJRZAŁOŚĆ BEZ ZMARSZCZEK

Mus News

Najnowsze kosmetyki StriVectin-SDTylko osiem tygodni potrzeba aby zredukować zmarszczki i rozstępy, poprawić strukturę i koloryt skóry oraz zmniejszyć przebarwienia. Jak to możliwe? Dzięki wykorzystaniu najnowocześniejszych  i największyc...


Harley Wyk. Piotr Barszczowski

Dlaczego Pan Kuleczka nie ma żony? Strona do druku Wyslij link z adresem artykulu
20.12.2008.
Wojciech Widłak, autor książek dla dzieci, który stworzył Pana Kuleczkę, kaczkę Katastrofę, psa Pypcia i muchę Bzyk-Bzyk, w wywiadzie dla Musu mówi - Nie jestem ich stwórcą, raczej obserwatorem. Kiedyś, pisząc zimowe opowiadanie, miałem taki pomysł, że wyjdą sobie na dwór i tam się będzie coś działo. Pisałem, pisałem... a oni dochodzili do przedpokoju i po prostu nie mogli wyjść. Wreszcie zostali w domu. To było niezwykłe doświadczenie, bo wtedy poczułem że oni się mnie nie słuchają. Rozmawia Agnieszka Dobrowolska.

Sekretne życie krasnali w wielkich kapeluszachAGNIESZKA DOBROWOLSKA, Mus: Leży przed nami książka niezwykła – książka, która wygląda tak, jakby była starym zeszytem znalezionym gdzieś na strychu, książka o niezwykłej atmosferze, książka która ma w sobie tajemnicę. Ta książka to „Sekretne życie krasnali w wielkich kapeluszach”. Jest ona tym bardziej zaskakująca, że w niczym nie przypomina, żadnej z wcześniejszych książek, które stworzyli Wojciech Widłak i Paweł Pawlak.

WOJCIECH WIDŁAK: Tak. Jest to nietypowa książka Widłaka, z nietypowymi ilustracjami Pawlaka i raczej nie dla dzieci. Od jakiegoś czasu myśleliśmy z Pawłem o wspólnej książce, ale jakoś nic z tego nie wychodziło. Aż kiedyś, gdy byłem we Wrocławiu, Paweł pokazał mi swoją fontannę...

Czyli najpierw była fontanna?
Najpierw były krasnale. W książkach, które Paweł ilustrował, od czasu do czasu pojawiały się osobniki w wielkich kapeluszach, których obecność nie do końca była uzasadniona treścią książki. Potem Paweł, jako uznany ilustrator, dostał od Urzędu Miasta propozycję zaprojektowania fontanny na placu przed Teatrem Lalek. Na tej fontannie pojawiły się Krasnale w Wielkich Kapeluszach. Każdy z krasnali jest inny i każdy kapelusz jest inny. Zobaczyłem tę fontannę jeszcze przed jej uruchomieniem i zrozumiałem, że każdy z tych krasnali jest osobą, każdy z nich ma swoją historię. A ja poczułem, że muszę te historie spisać. Tak jak umiałem, opisałem osobników w kapeluszach oraz wierzbę i kota, po czym wysłałem tekst do Pawła. Po jakimś czasie Paweł przysłał mi coś, co uważał za szkice ilustracji, natomiast ja od razu miałem poczucie, że to są już niemal gotowe ilustracje. Paweł dał się przekonać, wycyzelował je oczywiście, dodał smaczków, pokropił złotem i szkice w końcu znalazły się w książce. Moje opowieści też są właściwie szkicami - w tym sensie, że zapraszają czytelnika do dopowiedzenia sobie różnych różności. Może poza opowiadaniem o Niewidzialniku, które chyba lubię najbardziej. Niezwykłe w „Krasnalach” jest to, że bohaterowie istnieją fizycznie. Każdy, kto przyjedzie do Wrocławia, może przyjść pod fontannę i ich dotknąć.

Zadebiutował Pan dość późno. Czy pisarstwo było Pana marzeniem od zawsze czy też przydarzyło się przypadkiem?

Właściwie przez całe dorosłe życie jestem redaktorem. Zaraz po studiach byłem dziennikarzem w tygodniku „Służba Zdrowia”. Potem między innymi pracowałem jako handlowiec – sprzedawałem części do cukrowni w Iranie i komputery do kraju, który nazywał się ZSRR. Równocześnie jednak redagowałem podziemne pismo „Karta”. To był bardzo istotny okres w moim życiu. Ludziom, których wtedy spotkałem, a zwłaszcza twórcy „Karty” Zbigniewowi Gluzie, zawdzięczam poczucie, że słowo jest ważne, szczególnie słowo zapisane, które gdzieś tam pozostaje. Kiedy byłem bardzo młody jak wszyscy oczywiście pisałem wiersze. Na szczęście nikt ich nie czytał. Potem, podczas studiów w Moskwie, pisywałem do naszej, odbijanej na powielaczu gazetki polskich studentów. To coś nazywało się „Bajeczki z tamtej strony”. Niestety, nie mam ani jednego egzemplarza tych pisemek. Chyba w 1985 roku w piśmie „Karta” ukazało się moje opowiadanie „Łowca jeleni”. Jego akcja rozgrywała się w moskiewskim metrze, a bohaterem był mężczyzna opowiadający swoje przeżycia z wojny w Afganistanie. Do końca nie było wiadomo, czy mówił prawdę czy rzeczywiście „szukał jeleni”, którzy by uwierzyli w tę jego historię. I to był koniec, jeśli chodzi o moje związki z literaturą przez nieduże l...

Pan Kuleczka...do czasu, kiedy pojawił się Pan Kuleczka.
Możnaby powiedzieć, że to się zdarzyło przypadkiem, ale ja nie wierzę w przypadki. Myślę, że wszystko, co nas spotyka, jest darem i taki dar właśnie dostałem. Pracowałem wtedy w miesięczniku „Dziecko”, prowadziłem tam wspólnie z  krakowską artystką Elżbietą Wasiuczyńską dział dla dzieci. Kiedyś Ela przysłała mi małą karteczkę, którą pokazuję teraz dzieciom na spotkaniach. Był na niej narysowany osobnik, a właściwie tylko jego głowa, w meloniku i w muszce i słowa: „Wojtku, to jest Pan Kuleczka, może Cię natchnie”. Potem Ela mi przysłała kolorowy obrazek, na którym oprócz tego pana, był pies, kaczka, mucha i motyl. Wszyscy stali na kolorowych piłkach i mieli parasole. Kiedy spojrzałem na tę ilustrację, wiedziałem od razu, kto jak się nazywa – że kaczka to Katastrofa, pies to Pypeć, a mucha – Bzyk-Bzyk. Motyl nie miał imienia i odfrunął. Może jeszcze kiedyś wróci, ale na razie jakoś nie chce.

Pan Kuleczka nosi muszkę. Pan również. Który z Was był pierwszy?
To zagadkowa historia. Ela mieszka w Krakowie, a ja w Warszawie. Nie znaliśmy się osobiście, widzieliśmy się kiedyś raz przelotnie. Ja noszę muszki, a wtedy nosiłem też melonik. Kiedy zobaczyłem, że Pan Kuleczka jest w muszce i meloniku, wydało mi się to niesamowite. Potem była druga ilustracja i trzecia... Pierwsze trzy opowiadania miały trochę inny charakter niż następne. To było trochę tak, jakby świat Pana Kuleczki i jego podopiecznych powoli mi się odsłaniał. Zaczynałem widzieć, kim oni są – w ogóle i dla siebie wzajemnie, jakie mają charaktery. Potem było mi coraz łatwiej o nich pisać.

A więc to nie Pan ich wymyśla?

Nie jestem ich stwórcą – raczej obserwatorem. Kiedyś, pisząc zimowe opowiadanie, miałem taki pomysł, że wyjdą sobie na dwór i tam się będzie coś działo. Pisałem, pisałem... a oni dochodzili do przedpokoju i po prostu nie mogli wyjść. Wreszcie zostali w domu. To było niezwykłe doświadczenie, bo wtedy poczułem, że oni się mnie nie słuchają. Dzięki temu, że nie narzucałem im tego, co mi się wydawało, że powinni robić, mogłem zobaczyć, co robią naprawdę.

Pan Kuleczka. SkrzydłaPękaty jegomość w meloniku, pies, kaczka i mucha – to nietypowa kompania, a jednak te opowiadania stanowią piękny opis życia rodzinnego...
Cóż, szyfr nie jest zbyt skomplikowany. Nawet całkiem małe dzieci wyczuwają, że to historie o czymś dobrze im znanym, czyli o rodzinie. Skoro tak, to w naturalny sposób rodzi się pytanie, kto kryje się za poszczególnymi postaciami, prawda? Najprostsza sprawa jest z Pypciem i Katastrofą, bo oni są jak starszy brat i młodsza siostra. Natomiast dalej rzecz się nieco komplikuje. Kim jest muszka Bzyk-Bzyk? Ja sam myślałem, że to malutkie dziecko, które kiedyś urośnie i zacznie mówić coś więcej niż „bzyk, bzyk” i „nie”. Tymczasem Bzyk-Bzyk się nie zmienia. Spotkałem się kiedyś z interpretacja, którą mnie wzruszyła – że to dziecko chore, niepełnosprawne, które już nic więcej poza tym „bzyk, bzyk” nie powie.

Ale jest i jest ważne.

Jest ważne, i kochane, i uczestniczy w ich życiu. Trudno sobie wyobrazić tę rodzinę bez Bzyk-Bzyk, chociaż wydawać by się mogło, że ona pozostaje w cieniu.

A Pan Kuleczka? Czy jest samotnym ojcem?
No właśnie, to jest największa tajemnica. Kim jest Pan Kuleczka? Najprostsza odpowiedź jest taka, że to idealny tata. Tylko wtedy pojawia się pytanie, które dzieci kilka razy zadały mi na spotkaniach - Dlaczego Pan Kuleczka nie ma żony? Czasem mówię, że może kiedyś ją miał, ale tak naprawdę to nie wiem. Całkiem niedawno przyszło mi do głowy, że Pan Kuleczka jest idealnym małżeństwem – takim, które stanowi idealną jedność. I samotnemu ojcu, i samotnej mamie jest strasznie trudno. Dlatego Pan Bóg wymyślił małżeństwo, żebyśmy się jakoś wspierali i uzupełniali się wzajemnie w tych cechach, które są przypisane do kobiecości i do męskości. Mówi się trochę żartobliwie „moja druga połowa”, a dwie połowy stanowią całość. Całość, która łatwiej sobie może radzić z wyzwaniami, jakie się wiążą z wychowaniem psa, kaczki i muchy.

Opowieści do poduszkiPan Kuleczka nie powstałby bez Eli Wasiuczyńskiej, krasnale – bez Pawła Pawlaka, a kolejną Pana książkę „Opowieści do poduszki” zilustrowała Agnieszka Żelewska.
Uważam się za człowieka hojnie obdarowywanego przez los. Dzięki Panu Kuleczce zaprzyjaźniliśmy się z Elą, a dzięki Eli poznałem kwiat ilustratorstwa polskiego – Agnieszkę Żelewską, Ewę i Pawła Pawlaków i jeszcze wielu fajnych i niesamowicie zdolnych ludzi. Kiedy Pan Kuleczka wywędrował z „Dziecka” do książek, jego miejsce zajął król Jęzorek z żoną i bliźniakami. Opowiadania te ilustrowała Agnieszka Żelewska. Potem się pojawił (i jest do dziś) osobnik, który się nazywa Wesoły Ryjek. Bardzo lubię Wesołego Ryjka, bo z pogodą przyjmuje to, co niesie każdy dzień, a w dodatku codziennie czegoś się dowiaduje. Mam nadzieję graniczącą z pewnością, że opowiadania o nim, również ilustrowane przez Agnieszkę Żelewską, ukażą się w wersji książkowej. „Poduszka” narodziła się z zabawy słowem. Pomyślałem sobie „opowieści do poduszki” i zobaczyłem poduszkę, która domaga się bajek na dobranoc, a potem dziewczynkę, której trafiła się taka marudna poduszka. A potem je opisałem i już.

Jak to się stało, że opowiadania o Panu Kuleczce ukazały się w wersji książkowej?
Opowiadania ukazywały się w „Dziecku” przez pięć lat. Kiedyś podzieliłem się z redaktor naczelną tego pisma, Justyną Dąbrowską, moim marzeniem o ujrzeniu Pana Kuleczki w książce. Justyna złapała mnie za słowo i za rękę, i pojechaliśmy do Poznania, do wydawnictwa Media Rodzina.Tam przedstawiła sprawę tak, że oto jest gotowa książka – jest tekst, są ilustracje i jest grono sympatyków – czytelników „Dziecka”, którzy polubili Pana Kuleczkę i całe to towarzystwo. Wydawca, pan Bronisław Kledzik, zdecydował się i  dał szansę dość leciwemu debiutantowi. Książka się ukazała i było to dla mnie ogromną radością. Do dziś, choć ukazało się już pięć tomów Pana Kuleczki oraz dwie książki „niekuleczkowe”, wciąż tak do końca nie mogę uwierzyć, że to ja je napisałem. Może dlatego, że tak późno zadebiutowałem i jeszcze nie zdążyłem się do tego przyzwyczaić?

Rozmawiała Agnieszka Dobrowolska
autorka blogu o książkach dla dzieci
www.poczytajmi.blox.pl



Wojciech Widłak, fot. A. BedyńskaWOJCIECH WIDŁAK - Niespełniony absolwent Państwowego Moskiewskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych. Długoletni redaktor miesięcznika „Dziecko”. Teraz - redaktor w wydawnictwie edukacyjnym Nowa Era. Współautor kilku podręczników, autor stu kilkudziesięciu opowiadań dla dzieci, w tym pięciu, wyróżnianych w konkursach, tomików opowiadań o Panu Kuleczce. Pojedynczy mąż, potrójny tata, potrójny dziadek.
(fot. Anna Bedyńska)



CZYTAJ TEŻ INNE WYWIADY O KSIĄŻKACH W MUSIE:

z Krystyną Lipko - Sztarbałło

z Józefem Wilkoniem

z Joanną Olech

z Elżbietą Wasiuczyńską

z Katarzyną Majgier

z Gabrielą Rzepecką 

z Katarzyną Skalską

z Joanną Orłoś - Supeł

z Martą Lipczyńską

z Małgorzatą Gutowską - Adamczyk

 






Bądź pierwszym, komentującym ten artykuł

Napisz Komentarz
  • Proszę utrzymaj temat wiadomości związany z przedmiotem artykułu.
  • Osobiste słowne ataki będą usunięte.
  • Proszę nie używaj takich komentarzy, które mogą zablokować witrynę. Taki materiał będzie usunięty.
  • Upewnij się zanim klikniesz przycisk 'Wyślij', czy widzisz poprawny kod zabezpieczń chroniący naszą witrynę przed spamem. Jeśli nie, kliknij *Odśwież Stronę* w twojej przeglądarce.
  • Jeśli nie możesz przesłać zawartości prawdopodobnie wpisano zły kod bezpieczeństwa.
Imię:
E-mail
Tytuł:
Komentarz:

Kod:* Code

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

Czytaj następny artykuł »