Jaki odbiorca książek jest inteligentny, wrażliwy i pełen poczucia humoru? Mały. Czyli dziecko. - Ufałabym gustowi dziecka i nigdy nie ośmieliłabym się tego gustu
wyszydzać. Jeśli dziecina ma akurat fazę na cud królewny, komiksy z
kaczorem, albo tylko i wyłącznie na zębate dinozaury, trudno.
Najwyraźniej jej organizm tego potrzebuje. To przechodzi
- mówi w wywiadzie dla Musu ilustratorka książek dla dzieci Elżbieta
Wasiuczyńska, znana między innymi z tego, że stworzyła Pana Kuleczkę i
Kaczkę Katastrofę.
AGNIESZKA DOBROWOLSKA, Mus: W księgarniach mamy „klęskę urodzaju” książek dla dzieci. Leży ich tam mnóstwo. Autorów znanych od lat i zupełnie nieznanych, napisane wierszem i prozą, bardzo kolorowe i ascetycznie szarobure. Rodzic staje przed półką bezradny i nie wie, co wybrać.
ELŻBIETA WASIUCZYŃSKA, ilustratorka książek dla dzieci: Mało co ma na nas taki wpływ, jak książka którą pokochaliśmy w dzieciństwie. Dlatego myślę, że warto dawać dzieciom książki które nas - rodziców, wujków, dziadków - po prostu szczerze zachwycają. Tylko dzięki temu wspólna, wieczorna lektura może stać się przyjemnością dla obu stron. W poszukiwaniu wartościowych pozycji warto przekopywać się przez te Himalaje w księgarni. Drogowskazem mogą być nominacje do nagród książkowych: IBBY, fundacji Świat Przyjazny Dziecku, nagroda Dużego i Małego Donga i Dziecięcego Bestselleru Roku.
Masz własny wypróbowany sposób, by się w tej różnorodnej ofercie orientować?
Dla mnie niezawodnym sposobem, żeby nie przegapić ciekawej nowości, jest arcysympatyczne forum dyskusyjne o książkach dla dzieci i młodzieży Bromba. To rodzice opowiadają na nim o ulubionych lekturach swoich dzieci, a w taką szeptaną, a raczej klikaną, bezinteresowną reklamę szczerze wierzę. Warto zapisać dziecko do biblioteki - to najłagodniejszy dla kieszeni sposób, bo kupujemy wówczas tylko sprawdzone w boju pozycje. No i nieoceniona bywa porada pań bibliotekarek. Zachęcam też do wspólnego celebrowania wypożyczania i kupowania książek.
Co to jest dobra książka?
Myślę że jest to rodzaj listu, jaki dziecko od nas, dorosłych, dostaje. Powinien być - bagatela - mądry, piękny, no i interesujący dla odbiorcy.
A dobra ilustracja dla dzieci - co to znaczy ? Czy jest nią każda, która podoba się małemu odbiorcy?
Dobra ilustracja, moim zdaniem, obywa się bez mizdrzenia, bez owego przerozkosznego seplenienia udawanego przez dorosłych. Dobry ilustrator nie stosuje wobec tzw. milusińskich upupiających taryf specjalnego traktowania. Odwołuje się do odbiorcy, który jest inteligentny, wyjątkowo wrażliwy i ma poczucie humoru. Miał rację Korczak, który twierdził że próbując porozumieć się z dzieckiem, nie powinniśmy kucać, a raczej wspinać się na palce. Ufałabym gustowi dziecka i nigdy nie ośmieliłabym się tego gustu wyszydzać. Jeśli dziecina ma akurat fazę na cud królewny, komiksy z kaczorem, albo tylko i wyłącznie na zębate dinozaury, trudno. Najwyraźniej jej organizm tego potrzebuje. To przechodzi. Warto jednak czyhać gdzieś obok z innymi, ciekawymi propozycjami. No i rozmawiać, zainteresować się co tak naprawdę dziecko w tym kręci.
„Koniec z lansowaniem kiczu dla dzieci i młodzieży ! Precz z Disneyem i jelonkiem Bambi !” - pod takimi hasłami ukazał się niedawno w „Rzeczpospolitej” artykuł o ilustracji dla dzieci zatytułowany „Od słodkich rysunków psują się zęby i gust”. Co to jest kicz i czy naprawdę jest zły ?
Optymistycznie rzecz ujmując - kicz to pęd ku pięknu. Lubię sztukę naiwną i ludową, gdzie nie ma żadnych granic w podkręcaniu urody przedstawianego świata. Esencjonalność i szczerość tej słodyczy przypomina miód. Gorzej, kiedy mamy do czynienia z fabrycznie i na zimno produkowaną sacharyną.
Jaki masz stosunek do wszechobecnego stylu disneyowskiego?
Na określenie komputerowych landryn książkowych ukuł się termin „disneje”.„Disneje”, czyli kopie kopii stylu Disneya, warto odróżnić od pierwowzoru. W jego filmach jest potężna dawka humoru. A tego dzieci potrzebują nie mniej niż witaminy C. Filmy z owym, wyklętym przez fachowców Bambi czy Dumbo, niosą wcale mądre przesłanie. I czy się komuś to podoba czy nie, są już w kanonie sztuki dla dzieci. Długometrażowe filmy lubię, natomiast książek z disneyowskimi ilustracjami nie mogę znieść. Kiedy odejmie się grafice Disneya tę charakterystyczną, uwodzicielską miękkość animacji i filmowe tempo, czar pryska. Książkowy Kubuś Puchatek ze zmasakrowanym tekstem i filmowymi ilustracjami jest, co tu dużo mówić, pop zbrodnią wobec oryginału. Sama nigdy nie podarowałabym dziecku książki z ilustracjami Disneya, ale też nie rzucałabym się Rejtanem, aby je przed nimi ochronić. Warto próbować razem z maluchem różnych graficznych smaków. To może być rozwijające nie tylko dla dziecka. Znam mamy okopane szczelnie w swoim uwielbieniu wobec Szancera i nieufne wobec jakiejkolwiek innej graficznej opowieści.
Artyści cytowani w tym artykule zgodnie twierdzili, że rysują dla siebie. Dla kogo tworzysz ilustracje? Dla siebie czy dla dziecka?
Na szczęście nie czuję, że muszę wybierać. Myślę, że bez przyjemności jaką daje mi praca, bez ciekawości jaka mnie gna, bez tego dzikiego apetytu na robotę, nie miałabym szans na sympatię czytelników. Nie ukrywam, że chcę odbiorcom sprawić przyjemność. Chcę być zrozumiana, chcę robić prezenciki dla uważnych, utykając je gdzieś „po bokach”. Chcę, jeśli to jest zgodne z duchem tekstu, rozśmieszyć albo dodać - że tak szumnie powiem - głębi. Słowem - chcę żeby moje ilustracje się podobały, ale jest to jak najbardziej zgodne z moją naturą.
Najbardziej znany z twoich bohaterów, Pan Kuleczka, jest namalowany. Ilustracje do Jasia i Małgosi, które urzekły mnie na wystawie, były chyba rysowane pastelami, a te do „Ślimaka Kacperka” - uszyte ze szmatek, guzików itp. Czym kierujesz się dobierając sposób tworzenia ilustracji do konkretnej książki ?
Tym, co skłania mnie do wyboru tej, a nie innej techniki, jest po prostu tekst. Staram się znaleźć środki wyrazu najodpowiedniejsze dla jego aury i charakteru. Pan Kuleczka z książek Wojciecha Widłaka malowany jest gwaszem, czyli poczciwą plakatówką. Agorowe baśnie, np. „Jaś i Małgosia” czy „O rybaku i złotej rybce”, to akryle na płótnie. Dosyć efektowna technika. Można malować półprzezroczyście jak akwarelą, ale można też nawarstwiać i zagęszczać farbę, tworząc fakturę. Można, co ważne, mylić się i poprawiać, bo płótno dużo wytrzyma. Kuleczkę przy wpadce muszę robić jeszcze raz. I jeszcze raz. Czasem i cztery razy.
A ilustracje do Kacperka wzięły się z mojego zamiłowania do szufladowych skarbów pasmanteryjnych. Przy podręcznikach dla wydawnictwa Nowa Era pracowałam z parą znakomitych fotografów - Anitą Andrzejewską i Tomkiem Pilichowskim Ragno. Szaleliśmy sobie wesoło, używając: kwiatów, warzyw, piasku, sznurka, ciastek, styropianu, wełny, kamieni, szmatek, papieru, plasteliny, patyków i innych cuda wianków. Z przypadku, z oporu materii powstają ciekawe efekty, które można wykorzystać. Podpatrywaliśmy nawet, łakomie asystującego nam przy robocie, kudłatego psa Felka. Szczęśliwie obyło się bez ofiar.
Spotykasz się z dziećmi - czytelnikami ilustrowanych przez siebie książek, choćby przy okazji warsztatów, jakie prowadziłyście z Agnieszką Żelewską w związku z wystawą waszych prac. Jaka recenzja, którą usłyszałaś z ust dziecka, sprawiła Ci największą przyjemność?
Pani jest bardzo podobna do swoich rysunków.
Rozmawiała Agnieszka Dobrowolska
ELŻBIETA WASIUCZYŃSKA - ilustratorka książek dla dzieci. Mieszka i pracuje w podkrakowskich Węgrzcach. Zilustrowała książki o Panu Kuleczce autorstwa Wojciecha Widłaka, „O rybaku i złotej rybce”, „Jasia i Małgosię”, oraz „ZOO” Jarosława Mikołajewskiego, „Smoka Wawelskiego” Grzegorz Kasdepke, „Bajkę o ślimaku Kacperku” Małgorzaty Strzałkowskiej, „Ten najpiękniejszy świat” - piosenki Jerzego Wasowskiego śpiewane przez Ewę Bem. Projektowała wzory ubrań, nadruków i billbordów dla Endo. Tworzy projekty kalendarzy i podręczników szkolnych do nauczania początkowego.
Galerię prac Elżbiety Wasiuczyńskiej oraz zilustrowane przez nią książki możesz obejrzeć i kupić na stronie www.cudanakiju.pl
CZYTAJ W MUSIE WYWIADY Z INNYMI ILUSTRATORAMI KSIĄŻEK DLA DZIECI:
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |